3 stycznia 2016

Noworoczna motywacja!

Kochani! Rok minął szybciuteńko, prawda? Jak to zwykle zresztą bywa, nim się nie obejrzymy mija. Nadchodzi Nowy. I to w Nowym zawsze pokładamy swe nadzieje. Bo Nowy będzie lepszy, zrobię więcej, zmienię więcej, zarobię więcej itp. Też na to cierpię. Jeśli ktoś z Was nie cierpi na tą przypadłość związaną z Nowym i żyje dniem codziennym, tylko tu i teraz, to zazdroszczę! :) Staram się żyć tu i teraz. Być obecna w teraźniejszości coraz mocniej. Jednak ciężko nie myśleć o przyszłości. Nie planować choć odrobinę swego życia. Bez tego nie moglibyśmy dążyć do doskonałości, a większość z nas dąży w mniejszym lub większym stopniu.

W tym roku nic nie podsumowuję tym razem :) Rok 2015 był ciężki, pracowity, wyczerpujący, ale nie bezcelowo. I tyle w temacie. A jaki będzie 2016? Oczywiście lepszy!

Postanawiam:
1. Odżywiać się zdrowo. Dążyć do diety paleo. I oczywiście, nie pominąć w tym rodziny.
2. Zrobić 100 treningów. Nie ważne jakich! Nawet na FB jest takie wydarzenie, do którego dołączyłam. Odwrotu już nie ma ;)
3. Prowadzić "Dziennik wdzięczności". Poniżej opiszę jaką ma moc i dlaczego mnie motywuje.
4. Wprowadzić się do nowego domu. Po prostu ziścić to marzenie :)
5. Rozwijać nową pasję, czyli zentangle! Stronka FB: https://www.facebook.com/zentanglemind/
6. Mniej "drzeć japę" na wszystkich. Muszę nad tym ostro popracować, bo wybuchowość niestety nie wprowadza dobrej atmosfery w domu. Co gorsza, móij syn już mnie naśladuje. A tego nie chcę!
7. Setki innych rzeczy, czyli generalny rozwój samej siebie ;)

Co mnie najbardziej motywuje? Ja sama. Bo tylko ja odpowiadam za swoje życie! Pamiętajcie o tym. I wdzięczność. Trzeba być sobie wdzięcznym za to, jaką pracę się wykonuje. Wdzięcznym sobie, za każdy kroczek zbliżający do celu. Jasne, że aby coś zmienić musimy od siebie wymagać. Jednak nie tylko wymagać i być samokrytycznym. Spróbowałam kiedyś być sobie wdzięczna i prowadziłam dziennik wdzięczności. Działało. A polega to na tym, że codziennie pod koniec dnia zapisujemy 10 rzeczy, które zrobiliśmy my sami. Dla siebie lub dla innych. Sami siebie doceńmy, nie tylko krytykujmy. Początek nie jest łatwy, ale można się przyzwyczaić. Potem to bardzo motywuje. Np tak: "O rety jak mi się dzisiaj nie chce... Nie no, dziś to sobie odpuszczę... Ale jak to zrobię, jak wsiądę na rower, to będę mogła zapisać to na mojej liście! To ok, ruszam dupsko i jadę!" Dumna z siebie, że pokonałam lenistwo, mogę wieczorem dopisać to do listy. I to jest pozytywna lista, ponieważ jest tam wyszczególnione to co już zrobiłam, co osiągnęłam, co jest moją zasługą! Nie ma na tej liście miejsca na rzeczy "nieodhaczone" czy "niewypełnione".  To jest motywacja pozytywna. I działa! Przynajmniej na mnie.

Życzę Wam , drodzy tutaj zaglądający, jak i sobie spełnienia postanowień noworocznych, szczęścia, zdrowia i miłości. Do dzieła! Bo 365 dni = 365 nowych szans!

PS: Może pojawić się mały problem techniczny gdyż od paru ładnych tygodni nie mam już lapka. Wszystko idzie przez smartfona i doprawdy, nie wiem czy ogarnę przez niego bloga. Jakby coś było nie tak, piszcie w komentarzach. Dzięki!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz