24 października 2014

Zasypiaj spokojnie...

Ty zmęczona po zabieganym dniu z dziećmi, on po całym dniu pracy siadacie do wspólnego stołu. Kolacje zakłóca biegający jeszcze maluch, drugi już płaczący ze zmęczenia, kolejny marudzi przy stole... Podnosisz na nie głos. Po kolacji dzieci kładziesz do snu. Zmęczona, poddenerwowana bałaganem, wszczynasz kłótnię z mężem. Kłótnie o jakąś nieistotną pierdołę, która powoduje, że on idzie sobie pograć a Ty czytasz książkę w drugim pokoju... A chcieliście razem obejrzeć film. Kładziesz się spać z fochem albo z wyrzutami sumienia... Zasypiasz. On przychodzi po chwili i po prostu kładzie się obok zasmucony... Śpi.
Wyobraź sobie, że rano otwierasz oczy, a tam nieopisana, czarna otchłań, pustka, głucha cisza, jakiej nigdy nie słyszałaś. Nie żyjesz. Nie ma Cię. Jesteś tylko jakąś bezcielesną, ulotną postacią. Twój głos nie powie już nigdy: "Kochanie, przepraszam. Nie kłóćmy się. Kocham Cię."
Każdy widz TVN kojarzył Darka Kmiecika, znanego dziennikarza. Jego nagła, przedwczesna śmierć była szokiem. Śmierć zabierająca z tego świata również jego żonę i dwuletniego syna... Stara prawda mówi, że nie znamy dnia ani godziny. Nie wiemy czy nie spadnie nam przysłowiowa cegła na głowę po wyjściu z domu. Dlatego wybaczajmy sobie, bądźmy cierpliwi, mówmy o swoich uczuciach, nie traćmy sił na niepotrzebne kłótnie. Nie kładźmy się spać w niezgodzie... Mówmy często: kocham Cię. Celebrujmy nawet krótkie chwile z najważniejszymi osobami w naszym życiu. Szanujmy je ze wszystkich sił. Życzę tego sobie i Wam z całego serca.

22 października 2014

Kąpielowe love

Kąpiel wydaje się być czymś naturalnym dla nas. Normalna, powtarzająca się czynność dnia codziennego. Kojarzy się z ukojeniem na koniec dnia. Dla dzieci jest bardzo ważna, zwłaszcza tych maleńkich o czym nie jeden rodzic się przekonał. Ważna ze względu na to, że poczucie bezpieczeństwa w nowym świecie poza łonem matki budują powtarzalne rytuały.
W naszym domu rolę głównego kąpielowego od samego początku, już przy pierwszym dziecku, przejął Tata. Ja napatrzyłam się w szpitalu na kąpiące noworodki położne na neonatologii. Wiem, że nikt nigdy nie doszedłby do takiej sprawności i pewności przy myciu takiego dzieciątka jak położne w szpitalach. Tata zaczynał nieporadnie, ze strachem w oczach, ale miał bardzo pewny i opanowany chwyt. Przy każdym z trójki maluszków :) Tata - siła. Mama - delikatność. Mama za oliwkę chwytała i masowała małe ciałka. Część rytuału, który będzie już tylko moim wspomnieniem. Kąpiel dla naszych dzieci była sygnałem do snu. Poza tym muszę przyznać, że tak doskonale radził sobie mój mąż, że bliźniaczki kąpałam chyba tylko raz gdy były maleńkie! Zwyczajnie się bałam!
Dziś Ninka i Blanka mają 13 miesięcy. Kąpiel jest zabawą! I nadal z Tatą. Kochają to, a ja uwielbiam tą ich chwilę we trójkę, bo od niedawna małe razem siedzą w wanience. Chlapanie podwójne - to i radość podwójna. Rytuał kąpielowy zubożał o moje masaże a wzbogacił o mycie ząbków... Cóż dzieci rosną, niedługo wyrosną z kąpieli z Tatą. Staram się nacieszyć tymi chwilami.

A kuku!

19 października 2014

Październikowe słońce

Od samego rana dzisiaj dopisywała pogoda. Niewiarygodnie ciepła. Poranne słońce i niebieskie niebo zawsze dobrze nastawia na cały dzień zwłaszcza gdy mamy jesień. Niedziela. Pojechaliśmy po śniadaniu na naszą wieś, w której wkrótce będziemy się budować.
Wzięłam się za jesienne porządki w samochodzie, odkurzanie, wycieranie... Zwykle nie lubię tego robić, ale dziś szło mi to lekko i sprawnie!
W międzyczasie na naszej działce mąż gościł słodkiego szczeniaczka swojej ciotki. Jednego z szóstki słodkich kundelków. Czyżby nowy mieszkaniec działki? Nie wiem czy się na to zdobędziemy... Mamy w tej chwili strasznie mało miejsca... Ale za domem jest niewielki ogródek. I to byłby plus dla młodego psiaka. Mamy jednak kota. A kot w tej chwili jest prawie trzy razy większy od tego pieseczka :) I niestety to rodziłoby problem, bo on broni dzielnie swojego terytorium i psy ma za nic. Niestety zanim się wybudujemy minie sporo czasu, ale wtedy na pewno będziemy mieć psa.
Z bliźniaczkami wybrałam się na spacer jak zwykle zwiedzić okolicę. Delektowanie się tymi sielskimi widokami przyszło mi łatwiej niż zwykle. Ciepło cieszyło nas wszystkich, być może już ostatni raz w tym roku. Jesień już zaczęła się na dobre, ale lato cały czas się broni. I dobrze :) Niech trwa, w blasku słońca jesień jest piękniejsza.

Słodziak :)

Niezebrane pole kukurydzy...

A kuku!

Chmury, jakby czesane grzebieniem.

Słoneczny uśmiech :)

14 października 2014

Matka ma kryzys - twinsy zaczynają eksplorację domu!

Ostatnio ja, co niektórzy mówią ze Matka Polka, ma kryzys. Kryzys, w którym pożałowała swoich całkiem niedawnych pragnień. A mianowicie kilka miesięcy temu, zaczęłam wyczekiwać momentu, w którym moje kruszynki zejdą z maty. Momentu, w którym staną na nóżki. Az wreszcie i tego w którym zaczną chodzić. No nadjszla ta wiekopomna chwila. Wygląda to póki co na dwa, trzy kroczki i bęc na dupkę. Ale wiecie, ja nie o tym. Ja o tym, ze one stoją i wspinają się wszędzie gdzie się tylko da! Tak. Matka żałuje swych pragnień i to czasem bardzo... Zaczęło się wchodzenie na pudla z zabawkami. Do koszy z praniem, co akurat jest najzabawniejsze, kocham na to patrzeć :) Absolutnie najgorszym numero uno zostaje wspinaczka na narożnik. A za narożnikiem póleczka. Na niej laptop, ruter, papiery. Nie byle jakie, ale ważne. Gazety, kolorowanki i inne czytadła. Za polka jest parapet. Obecnie tym elementem pokoju bardzo zainteresowała się Ninka. Ostatnio omal zawalu nie dostałam. Z drugiej strony jet tez łózko w sypialni. To w jaki sposób Blanka tam wchodzi w mojej głowie sie nie mieści - będzie z niej cyrkowiec-akrobatka. Moje dzieci póki co maja się dobrze. Żyją. Z guzami można żyć, a i owszem niczego nie nauczyć się spadając albo wyrajając się w pudle pełnym zabawek. W naszym domu nie ma absolutnie miejsca na jakikolwiek kojec. Gdybym wstawiła cokolwiek nie byłoby przejścia. Jest tylko bramka broniąca wejścia do kuchni. I koniec końców, jestem zmuszona z nimi siedzieć, bawić się, pilnować, sto razy mówić "nie wolno". Ostatnio do śniadania podchodziłam cztery razy. Poddałam się i teraz jem jak maja czas drzemki. Jedzenie w stresie szkodzi zdrowiu. Kawa stygnie po wypiciu 1/3 zawartości. Mikrofalówka ratuje moja poranna kawę :) Kochana niezastąpiona w kuchni! Dodatkowo, ja głupia myślałam ze zajmą się sobą, to będzie lepiej. I owszem się zajmują sobą! Nie wyobrażacie sobie jak bardzo... Jedna chodzi za druga czyt. jedna włazi na narożnik, a druga w ślad za nią. Twixy coraz mniej lubią siedzieć w krzesełkach, wiec i to odpada bym mogła odsapnąć lub cokolwiek zrobić. Gdy przychodzi ich drzemka... Mam dość a to nie polowa dnia! Max godzina. Ech! Gdyby nie ich starszy brat, który czasem się z nimi pobawi. Gdyby nie Tata wracający z pracy i je pilnujący to wywieźliby mnie w końcu w kaftanie :) Kto ma male, nieruchliwe dzieci ten się jeszcze nudzi ;) Drogie Matki, cieszcie się tym, bo szybko to minie! 
Ninka w misce :)