Wielkanoc byłaby niczym bez tradycyjnego Zajączka zostawiającego drobne prezenty dzieciom. Gabriel dobrze już zna zabawę w ogrodzie zaraz po świątecznym śniadaniu. Pochowane w różnych zakątkach ogródka słodycze i zabawki czekają by je znalazł. Bliźniaczki uczestniczyły w tym po raz pierwszy. Pamiętam dobrze ten zwyczaj z dzieciństwa. W ogródku mojej babci pochowane głównie słodycze... Szukanie ich zawsze sprawiało mi wielką radość, niemal taką jak otwieranie prezentu pod choinką.
Naszym dzieciom w tym roku postanowiliśmy kupić kilka małych rzeczy. Zawsze byłam zakochana w drewnianych zabawkach, mają w sobie dużo uroku, są naturalne i trwałe. Z Mężem wybraliśmy kilka ciekawych zabawek na allegro, które sami pamiętamy z dzieciństwa. Znaleźliśmy drewniane jojo, pistolet korkowy, gwizdek, szklany mini kalejdoskop, grę kendama (japońską zabawkę złożoną z czegoś na kształt młotka połączonego z kulką na sznurku albo jak ktoś pamięta "Yattamana" to właśnie ta zabawka była tam bronią ;)) i klepsydrę do odmierzania czasu mycia zębów. Kultowe rzeczy, których czas jeszcze nie zatarł. Możliwość pokazania dzieciom podobnych zabawek, którymi bawili się rodzice, a nawet dziadkowie jest na prawdę fajną i ważną sprawą. Niech pokoje naszych dzieci nie toną całkowicie w modnym aktualnie plastiku z logo popularnych bajek. Warto na chwilę wyjść poza ten nurt. Szukanie naszych drewniaków i babcinych słodkości i zabawek sprawiło im dużo frajdy! Na pewno tę tradycję podtrzymamy w następnych latach.
Halo Zajączku, jesteś tu?
Ooo, był tutaj i chyba zgubił koszyk!
Znalazłem!




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz