Ponieważ ten blog jest z założenia "mamowy" to przepraszam z góry wszystkich za ten post, ale teraz budowa domu będzie nierozerwalną częścią mojego życia :) Życia również moich dzieci o czym się już przekonałam. Jest to nasze wspólne marzenie, które realizujemy i którym chcę się odrobinę podzielić.
Droga do tego momentu, w którym obecnie się znajdujemy zajęła nam ROK. Rok powolnego, mozolnego załatwiania wszelkiej papierologi potrzebnej najpierw do kupna działki, potem do kupna projektu i do uzyskania pozwolenia na budowę i kredytu. Wszystko to kosztowało nas sporo czasu i pieniędzy... Przeszliśmy długą drogę, na której spotkało nas kilka przeszkód, które podcinały nam skrzydła, ale daliśmy sobie z nimi radę.
Gdy w końcu uzyskaliśmy pozwolenie na budowę byliśmy bardzo szczęśliwi, ale wiedzieliśmy, że to dopiero początek... Bez własnych oszczędności wiedzieliśmy, że potrzebny będzie nam kredyt. I szczerze nie wierzyliśmy, że w naszej sytuacji go dostaniemy. Byliśmy przekonani, że trzeba będzie poczekać aż wrócę do pracy, zacząć zarabiać więcej, dać sobie na to jeszcze pół roku, a nawet rok. Po odrzuceniu dwóch naszych wniosków załamaliśmy się... ale na początku tego roku się udało! I tak oto od marca mamy coś, co według niektórych bardziej spaja małżeństwo niż akt ślubu ;) Kredyt hipoteczny. Po otrzymaniu go poczułam się bardzo ciężka, ale wiem, że było to jedyne wyjście.
Wszystkie ciepłe dni spędzaliśmy na naszej działce, powstał płot, ławka, stolik, piaskownica dla dzieci... Przyzwyczajaliśmy się do tego miejsca. NASZEGO miejsca na ziemi. Już w głowie planowałam sobie położenie ścieżek, tarasu, huśtawki oraz małego ogródka warzywnego. Zastanawiałam się na co będę mieć widok z okna w kuchni... Czy słońce idealnie oświetli taras podczas letnich dni... I jak bardzo nareszcie będę mogła delektować się ciszą. Tym, że wystarczy wyjść kilka kroków z domu by być blisko natury.
W święta przybyliśmy tam z dzieciakami by mogły zobaczyć wreszcie pierwsze kroki ku realizacji naszych marzeń. Garaż, od którego zaczyna się większość budów w naszym kraju stanął tam w piątek. O 6 rano jechaliśmy tam by przygotować pod niego miejsce. Tego samego dnia pod wieczór został ściągnięty humus na obszarze na jakim stanie nasz dom. Nareszcie na prawdę ruszamy! Widać, że coś się dzieje! Góra ziemi robi na dzieciach wrażenie, kopią, wspinają się, próbują zjeżdżać. Wiem, że to dopiero początek. Wiem ile jeszcze nas czeka całego tego budowania. Ale poczułam w końcu, że nasze marzenia na prawdę się realizują. Że już nie są marzeniami - są celem, który w zaplanowany sposób osiągamy :)
Blanka
Ninka
Nasze MIEJSCE NA ZIEMI
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz