Przedstawiam Wam moją małą fotorelację świąteczną :) Nie jesteśmy mistrzami fotografii (jeszcze) ale mam nadzieję, że mi to wybaczycie :)
Najważniejszym dla mnie dniem w czasie Świąt zawsze była Wigilia. W tym roku spędziliśmy ten magiczny wieczór w domu moich rodziców. Było klimatycznie dzięki palącemu się ogniowi w kozie, żywej choince i zapachom prawdziwie tradycyjnej kolacji wigilijnej.
Ninka zachwycona żywą choinką :) Ta stożkowa bombka była ściągana ze sto razy - tak jej się spodobała.
Ja :) A na stole wigilijnym królowała zupa grzybowa, pierogi, kapusta, karp, dorsz, śledzie, kompot z suszu, makowiec, sernik...
...pierniczki :) i inne.
Gwiazdor zawitał do nas :) Oczywiście najprawdziwszy! Jednak Gabriel próbował to podważyć - stwierdził, że prawdziwy powinien nosić czarne buty :)
Nindżor miała do Gwiazdora duży dystans, trzymała się u boku Taty.
Za to Blancia obserwowała naszego gościa cały czas z uśmiechem i zafascynowaniem w oczach :)
Gabriel uradowany skakał z prezentami :)
Następnego dnia wróciliśmy do domu, oczywiście objedzeni co niemiara... Niewyspani, bo nie ma to jak oglądać z bratem i bratową kryminał do 2 w nocy... Gabi zmartwiony, że Mikołaj nie przyniósł mu wymarzonego Furbiego z listu - zaskoczony został po powrocie do domu gdy znalazł go pod naszą choinką :)
A maluchom wśród wielu prezentów, trafił się pluszowy bujaczko-jeździk w kształcie dinozaura! Ninka pokochała go od razu!
Drugiego dnia Świąt - Blanka i Nina u babci na kolanach wpatrzone w prababcię :)
Rodzinny spacer przy wreszcie bezwietrznej i słonecznej pogodzie. Zabrakło tylko odrobiny śniegu, by do końca poczuć ten magiczny klimat...
Po tegorocznych Świętach pozostaną miłe wspomnienia, kilogramy słodyczy jak i kilogramy we własnym ciele, choć te mamy nadzieję zrzucić. Były to pierwsze bardziej świadomie przeżywane Święta przez bliźniaczki, więc następne będą jeszcze ciekawsze i bardziej magiczne. Zaczęłam czuć coś czego wcześniej tak bardzo nie czułam podczas Świąt. Dzieci rosną i to sprawia, że marzę o naszych własnych Świętach. W naszym przyszłym domu. Powiedzieliśmy sobie z Mężem, że gdy będziemy na swoim, każda Wigilia będzie u nas. Oczami wyobraźni widzę ten nasz rodzinny stół. Choinkę pod sam sufit. Dekoracje robione wspólnie z dziećmi. Czas, który spędzimy razem ucząc nasze dzieci kolęd i wszelkich pięknych tradycji polskich Świąt. Mam nadzieję, że kiedyś się spełnią :)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)

.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz