Pewnie nie jestem pierwszą mamą bliźniąt piszącą na ten temat. Pewnie nie tylko mnie takie rzeczy czasem wkurzają... Może nawet mamy innych dzieci nam tego zazdroszczą? O czym mowa? O zaczepianiu nas/naszych dzieci na ulicy.
Odkąd bliźniaczki są na świecie, a za dwa dni to będzie dokładnie 11 mcy, nie było prawie żadnego dnia by ktoś nas nie zaczepił. A zaczepiają różni ludzie:
Na targowisku jedna mi zaczęła płakać. Jakaś kobieta do męża: "Oj popatrz, jak płaczą!" On: "Płacze" Ona: " Tam są przecie dwa" On: " No wiem przecie widze" Facet mądrzejszy od babki.
Zataczający się żul:
"O Jezuuu, jaki ładny widok! Musze se dotknąć te nóżki". Dotknął se, co o mały włos mnie nie sprowokowało do awantury.
Starsza babka, jeszcze jednak nie totalny moher, szła ze mną jakieś dobre dwieście metrów i mi nawijała:
"O Boże, o Boże a jak Pani sobie radzi?! Przecież to tyle roboty jest! Moja znajoma miała bliźniaki, to musiała pieluchy prać, gotować! A wie Pani co to z tych pieluch za smród w chacie był? A ile mają? I Pani tak sama? Nikt Pani nie pomaga?" I tak nawijała, aż w końcu musiałam wejść do zoologicznego po żwirek dla kota... "Ma Pani kota?" Już jej nie odpowiedziałam.
Takich przypadków jest wiele. Najlepsze są dzieci jak reagują same: "Ooo dwa dziecka! Mamo dwa dziecka!" To całkiem słodkie i naturalne. A babciom wołającym z daleka "Ooo patrz bliźniaki! Takie same!" Mam ochotę odkrzyknąć "Ooo patrzcie dzieci, pojedyńcze dziecko!" I autentycznie kiedyś tak zrobię :) Bo ile można się potulnie uśmiechać? W końcu to nie są jakieś eksponaty. Słyszałam nawet o tym, od innej multimamy, jak ktoś chciał się sfotografować z bliźniakami...
Odkąd bliźniaczki są na świecie, a za dwa dni to będzie dokładnie 11 mcy, nie było prawie żadnego dnia by ktoś nas nie zaczepił. A zaczepiają różni ludzie:
Na targowisku jedna mi zaczęła płakać. Jakaś kobieta do męża: "Oj popatrz, jak płaczą!" On: "Płacze" Ona: " Tam są przecie dwa" On: " No wiem przecie widze" Facet mądrzejszy od babki.
Zataczający się żul:
"O Jezuuu, jaki ładny widok! Musze se dotknąć te nóżki". Dotknął se, co o mały włos mnie nie sprowokowało do awantury.
Starsza babka, jeszcze jednak nie totalny moher, szła ze mną jakieś dobre dwieście metrów i mi nawijała:
"O Boże, o Boże a jak Pani sobie radzi?! Przecież to tyle roboty jest! Moja znajoma miała bliźniaki, to musiała pieluchy prać, gotować! A wie Pani co to z tych pieluch za smród w chacie był? A ile mają? I Pani tak sama? Nikt Pani nie pomaga?" I tak nawijała, aż w końcu musiałam wejść do zoologicznego po żwirek dla kota... "Ma Pani kota?" Już jej nie odpowiedziałam.
Takich przypadków jest wiele. Najlepsze są dzieci jak reagują same: "Ooo dwa dziecka! Mamo dwa dziecka!" To całkiem słodkie i naturalne. A babciom wołającym z daleka "Ooo patrz bliźniaki! Takie same!" Mam ochotę odkrzyknąć "Ooo patrzcie dzieci, pojedyńcze dziecko!" I autentycznie kiedyś tak zrobię :) Bo ile można się potulnie uśmiechać? W końcu to nie są jakieś eksponaty. Słyszałam nawet o tym, od innej multimamy, jak ktoś chciał się sfotografować z bliźniakami...
Kiedy słyszę, że mi ktoś współczuje, to zamiast się miło uśmiechać, mówię, że nie ma czego bo to podwójna radość. Współczuć to można komuś kto nie może mieć dzieci lub komuś z chorym dzieckiem... Dla niektórych to chyba faktycznie jakieś nieszczęście.. "Współczuję Pani. A Pani jeszcze ma starszego syna? Ojej, to jest co robić." Czasem mam wrażenie, że niektórzy chcieliby mnie zdołować swoim komentarzem żeby sami mogli się poczuć lepiej. Ale cóż, tacy są ludzie... Niestety za dużo jest tych współczujących albo mam takiego pecha. A z oceną płci to już zupełnie inna bajka :) Bo chyba trochę na złość wszystkim wożę dziewczyny w niedziewczyńskim niebieskim wózku ;) Wiem, że w końcu to minie, kiedy małe wysiądą już ze swojej karocy. Jak widać, pomimo coraz większej liczby bliźniąt na świecie, nadal jest to fenomen. Może kiedyś za tym zatęsknię?
![]() |
| Mniamuśny palec :) |
.jpg)
Myślę, że nawet matki , które nie mają bliźniąt, ale mają trójkę dzieci w podobnym wieku słyszą taki głupie komentarze. Dzieci to ogromne Szczęście! Ale w Polsce jedno max 2 bo przecież z czego wyżywić, a myślę że tu nie chodzi o pieniądze tyko o wygodnictwo... Pozdrawiam Dużo zdrówka dla dzieciaczków
OdpowiedzUsuńDominika
Tak niestety jest... Niedawno na poczcie usłyszałam bardzo miłe słowa. Powiedziałam: "chociaż Pani mi nie współczuje jak co niektórzy!" A ona na to: "Czego tu współczuć? To szczęście! A współczują Pani z własnego lenistwa, bo wiedzą, że sami nie daliby rady" :)
Usuń