Wczorajsze harce w naszej jeszcze nie dokończonej piaskownicy, zainspirowały mnie do tego posta :)
Spędziliśmy upalny dzień na naszej działce, Tatuś zrobił już częściowo piaskownicę. Po jakimś czasie małe nam dawały się we znaki, więc trzeba było je czymś zainteresować. No to hop do 'piośnicy' :) Przyglądała się temu prababcia: "Jezus kochany, gdyby wuja W. to widział... On by nie przeżył!" Bo Wuja W. wychował jedną córkę w absolutnej czystości. Ja zrobiłam tak już nie pierwszy raz.
Spędziliśmy upalny dzień na naszej działce, Tatuś zrobił już częściowo piaskownicę. Po jakimś czasie małe nam dawały się we znaki, więc trzeba było je czymś zainteresować. No to hop do 'piośnicy' :) Przyglądała się temu prababcia: "Jezus kochany, gdyby wuja W. to widział... On by nie przeżył!" Bo Wuja W. wychował jedną córkę w absolutnej czystości. Ja zrobiłam tak już nie pierwszy raz.
Dla mnie jednym z najważniejszych aspektów wychowywania jest 'wolność' dziecka, a posiadanie przez nie tej wolności daje mu większe szanse poznania i zasymilowania się z otaczającym je światem. W tym również światem niewidzialnych dla nas drobnoustrojstw :) Drobnoustrojstwa te przylazły na działkę na psie Cioci. Nina uwielbia zwierzęta (dla Blanki mogłyby póki co nie istnieć, co trochę dziwi ;) ) i od razu wyszła z piaskownicy pogłaskać psa, wziąć poślinioną przezeń szyszkę w rączki. Dlaczego miałabym na to nie pozwolić? Mamy w domu kota i też pozwalam by go miętosiła. Oczywiście miały w buziach smoczki, ale ciekawość zwyciężyła! Nina położyła się twarzą w piasek i już wie, że jest niejadalny. A Blanka wypluwała smoczka i koniecznie chciała sprawdzić jak smakują kamienie. Udawało się jej, bo wiadomo, dziecko wykorzysta te ułamki sekund kiedy odwracamy wzrok :)
Dzieci nabierają odporności tylko i wyłącznie dzięki przebywaniu w różnych środowiskach, o różnej pogodzie i stykaniu się z bakteriami. Dlatego ja moim prawie 11mc dzieciom nie wyparzam już codziennie butelek, tylko myję. Jaki jest tego sens, skoro dziecko w takim wieku i tak wszystko bierze do buzi? Przecież codziennie zabawek nie wyparzam! Jeśli w ogóle jest to możliwe... Bo ja nawet ich nie myję. Podłogi po której raczkują codziennie też nie odkurzam i nie myję. Małe chodzą w czapkach tylko w pełnym słońcu no i wiadomo, jak temperatura spada. Po domu i dworze zasuwają na bosaka :) Dla niektórych to bardzo kontrowersyjny temat wręcz. Ale ja tylko współczuję tym co się tak spinają na co dzień i myją, wyparzają, na nic nie pozwalają. Starszak też tego wszystkiego doświadczał i ma się bardzo dobrze :)
Dzieci nabierają odporności tylko i wyłącznie dzięki przebywaniu w różnych środowiskach, o różnej pogodzie i stykaniu się z bakteriami. Dlatego ja moim prawie 11mc dzieciom nie wyparzam już codziennie butelek, tylko myję. Jaki jest tego sens, skoro dziecko w takim wieku i tak wszystko bierze do buzi? Przecież codziennie zabawek nie wyparzam! Jeśli w ogóle jest to możliwe... Bo ja nawet ich nie myję. Podłogi po której raczkują codziennie też nie odkurzam i nie myję. Małe chodzą w czapkach tylko w pełnym słońcu no i wiadomo, jak temperatura spada. Po domu i dworze zasuwają na bosaka :) Dla niektórych to bardzo kontrowersyjny temat wręcz. Ale ja tylko współczuję tym co się tak spinają na co dzień i myją, wyparzają, na nic nie pozwalają. Starszak też tego wszystkiego doświadczał i ma się bardzo dobrze :)
.jpg)
.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz