3 sierpnia 2015

Sterroryzowane matki

Będąc potrójną mamą, w tym mamą bliźniaczek, nie łatwo jest nie oceniać innych matek. To nie jest tak, że ja idę przez swoją drogę wychowawczą i uważam, że ona jest jedynie słuszną i najlepszą. Nie. Nikt nie jest doskonały, a już na pewno doskonale nie wychowuje swoich latorośli. Jednak po kilku latach stykania się w różnych miejscach publicznych z mamami, a dokładniej z ich zachowaniem wobec dzieci, mogę stworzyć długą listę rzeczy jakie mnie wkurzają u innych mam. Zachowania tych matek, dodając do tego konkretne sytuacje, powodują, że z czasem mogą wychować sobie niechcący małego tyrana/terrorystę/despotę. A przynajmniej w niektórych sferach życiowych. Oto trzy przykłady jakie napotkałam podczas urlopu nad morzem, trochę z przymrużeniem oka, a trochę na poważnie.

Sterroryzowane wakacyjne matki:

Przykład 1. Dziecko trzyletnie MUSI zasypiać u mamy na rękach. W dodatku kołysane. Mało tego. MUSI być noszone na każde jego skinienie. MUSI, bo inaczej będzie bardzo niezadowolone. To jest dla Was drogie mamy, bardzo szkodliwe. Wasz kręgosłup ulega w takim wypadku uszkodzeniu. W zależności od stopnia w jaki dałyście sobie wejść na głowę... a raczej na ramiona.

Przykład 2. Dialog. Dziecko około 2,5 roku.
- Chcesz bułkę?
- Nie.
- Chcesz drożdżówkę?
- Nie.
- Ciastko może?
- Nie!
- To gumę? Chcesz?
- Tak.
Znacie to? Ja tego nie trawię. I nie dziwię się temu dziecku, że nie trawi bułki... A co jest bardziej szkodliwe dla dziecka, tak na logikę: burczenie w brzuszku przez trochę dłuższy czas czy mamba? Mamba tylko w przypadku gdyby dziecko nie jadło od trzech dni, ale to chyba się zdarza gdy ktoś zabłądzi na pustyni.

Przykład 3. Dziecko 4 letnie porusza się... w spacerówce. Dla mnie to już coś ekstremalnego! Drogie matki, czy Wasze dzieci nie mają nóg? A może przykład idzie z góry i też przejście się na 3 km spacer to dla Was udręka i wolicie zapakować tyłek w samochód? Już dwulatek potrafi przejść długie odcinki. Wiem to z autopsji. A im dłużej dziecko będzie korzystało z wózka tym większym terrorystą ds chodzenia gdziekolwiek się stanie. Tym częściej usłyszycie np w muzeum "bolą mnie nogi!" zamiast "o! Jakie to fajne mamo!".

Przykłady podejrzewam można mnożyć. Drogie sterroryzowane matki! Macie prawo odmawiać swojemu dziecku. Możecie to zrobić, tylko odpowiednio zawczasu. To jest wychowywanie. To jest stawianie granic. Gdy dziecko wejdzie Wam na głowę, w perspektywie czasu obu stronom przyniesie to niekorzyść. Celowo nie udzielam w tym poście rad. Naświetliłam tylko problem, a wnioski takich postaw musicie wyciągnąć sami :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz