Minął pierwszy miesiąc odkąd wbito łopatę by wykopać fundamenty na naszej działce. W ciągu tego czasu osiągneliśmy stan 0. Tempo wykonawcy jest zawrotne :) W chwili obecnej murowane są ściany, ani się nie obejrzymy a będzie więźba dachowa położona. Coraz bliżej spełnienia naszych marzeń, przełożenia tego co na papierze na rzeczywistość. Tygodnie uciekają nam przez palce. Nie zauważam kiedy z poniedziałku robi się piątek... Przed pracą, po pracy, w weekend, nawet teraz w czasie urlopu... Wciąż mamy coś do załatwienia w związku z tym przedsięwzięciem. Mąż ciągle na budowie, ja ciągle z dziećmi i w dodatku w domu prawie nas nie ma. Sytuacja staje się męcząca, a to dopiero początek... Wiele sytuacji powoduje między nami kłótnie Wszystko mam nadzieję przetrzymamy i będą tu następne części "Dziennika". Bo warto!
Fundamenty. I od razu ma się lepsze wyobrażenie własnego domu :)
Największa piaskownica dla moich Bąbli :)
A tu polewane fundamenty wodą. Przy okazji dzieciaki miały mnóstwo frajdy i ochłodę w upalne dni.
A to stan obecny - murowanie :) Gabi, bardzo entuzjastycznie podchodzi do budowania domu. Tworzy Blance salon: "A tu Ci postawię stolik".




Brak komentarzy:
Prześlij komentarz