Niektórzy z Was pewnie wiedzą o tym, że Gabriel uczęszcza na treningi karate. Zdobył już pierwszy stopień uczniowski i pierwszy medal na zawodach. Jak to się zaczęło?
Pod koniec sierpnia zeszłego roku przygotowywaliśmy się do nowego roku szkolnego - ostatniego roku w przedszkolu. Repertuar przedszkola co do zajęć dodatkowych zeszczuplał maksymalnie... Zaczęliśmy szukać jakiegoś zajęcia poza przedszkolem. Pojawił się nabór na zajęcia karate. Ja jak to matka oczywiście zaczęłam się zastanawiać czy moje 5 letnie dziecko dałoby sobie radę. A jak sobie nie poradzi? A jak nie będzie umiał się skupić? Pomyślałam w końcu, że nie ma co za dużo myśleć tylko trzeba dać dziecku spróbować.
Trener rodzicom nie pozwolił wejść na salę nawet na pierwszych zajęciach twierdząc, że rozprasza to dzieci. Na szczęście młody znakomicie to zniósł - nie byliśmy mu potrzebni. Po pierwszych zajęciach okazało się, że Gabiemu bardzo przypadło karate do gustu!
Nawet nie zauważyliśmy kiedy minął pierwszy semestr. Każdy wtorek i środa, regularne treningi... i przyszedł czas na pierwszy egzamin. Egzamin na biały pas. Zdał go znakomicie. W nagrodę dostał od nas kimono.
W minioną niedzielę odbyły się u nas Otwarte Mistrzostwa Wielkopolski Karate na które przybyły setki dzieci. I znów ta sama obawa we mnie się pojawiła. Czy sobie poradzi? Czy nie jest za młody? Czy nie powinien jeszcze rok poćwiczyć? Zawsze miał tremę przed wszelkimi występami w przedszkolu i to taką, że odbierała mu mowę. Jednak to on sam zweryfikował moje wątpliwości! Powiedział, że chce iść na zawody i sobie poradzi. Poradził sobie na srebrny medal w jednej z konkurencji. I szczerze, bardzo mnie zaskoczył! Tym bardziej, że jest jednym z dwójki najmłodszych dzieci w swojej sekcji.
Tak oto w życiu mojego dziecka pojawił się sport. Co mu daje? Same pozytywy. Po pierwsze ruch! A wiadomo nie od dziś jaki jest ważny dla zdrowia dzieci jak i... rodziców. Bo wybiegane dziecko jest spokojniejsze i mniej wybuchowe. I lepiej śpi. Co jeszcze? Wpojenie zasad fair play. Poznanie czym jest współpraca, a czym rywalizacja. Nauczenie się szacunku do autorytetu - w tym wypadku trenera. Gabi uczy się wygrywać jak i przegrywać. Uczy się samodzielności, czytaj, przebierania się w szatni. Poza tym zauważyłam u niego większą pewność siebie i otwartość na innych. I wiem jedno: w przedszkolu by tego wszystkiego nie zdobył. A ja musiałam się przekonać, że aby wiedzieć czy nasze dziecko poradzi sobie z czymś czy nie to TRZEBA dać mu spróbować. Dać szansę. W moim przypadku dopiero się przekonam, czy ją wykorzystał i będzie odnosił sukcesy, choć do niczego go nie zmuszamy. Ten medal był naszą wisienką na torcie.
Gabi nie chciał trenować z pasem. Idziemy do Trenera:
Ja: Czy Gabi może dziś trenować bez pasa? Upiera się, że nie chce.
T: Gabi, dlaczego nie chcesz nosić pasa?
G: Po prostu nie chce.
T: Ale pamiętasz, że ciężko zapracowałeś na niego i zdawałeś egzamin żeby go nosić?
G: Tak, ale nie chcę.
T: A gdy zdobędziesz czarny pas, to też nie będziesz go nosił?
G: Nieee, no czarny to ja będę nosił!
Ja: Czy Gabi może dziś trenować bez pasa? Upiera się, że nie chce.
T: Gabi, dlaczego nie chcesz nosić pasa?
G: Po prostu nie chce.
T: Ale pamiętasz, że ciężko zapracowałeś na niego i zdawałeś egzamin żeby go nosić?
G: Tak, ale nie chcę.
T: A gdy zdobędziesz czarny pas, to też nie będziesz go nosił?
G: Nieee, no czarny to ja będę nosił!
:)

.jpg)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz