14 października 2014

Matka ma kryzys - twinsy zaczynają eksplorację domu!

Ostatnio ja, co niektórzy mówią ze Matka Polka, ma kryzys. Kryzys, w którym pożałowała swoich całkiem niedawnych pragnień. A mianowicie kilka miesięcy temu, zaczęłam wyczekiwać momentu, w którym moje kruszynki zejdą z maty. Momentu, w którym staną na nóżki. Az wreszcie i tego w którym zaczną chodzić. No nadjszla ta wiekopomna chwila. Wygląda to póki co na dwa, trzy kroczki i bęc na dupkę. Ale wiecie, ja nie o tym. Ja o tym, ze one stoją i wspinają się wszędzie gdzie się tylko da! Tak. Matka żałuje swych pragnień i to czasem bardzo... Zaczęło się wchodzenie na pudla z zabawkami. Do koszy z praniem, co akurat jest najzabawniejsze, kocham na to patrzeć :) Absolutnie najgorszym numero uno zostaje wspinaczka na narożnik. A za narożnikiem póleczka. Na niej laptop, ruter, papiery. Nie byle jakie, ale ważne. Gazety, kolorowanki i inne czytadła. Za polka jest parapet. Obecnie tym elementem pokoju bardzo zainteresowała się Ninka. Ostatnio omal zawalu nie dostałam. Z drugiej strony jet tez łózko w sypialni. To w jaki sposób Blanka tam wchodzi w mojej głowie sie nie mieści - będzie z niej cyrkowiec-akrobatka. Moje dzieci póki co maja się dobrze. Żyją. Z guzami można żyć, a i owszem niczego nie nauczyć się spadając albo wyrajając się w pudle pełnym zabawek. W naszym domu nie ma absolutnie miejsca na jakikolwiek kojec. Gdybym wstawiła cokolwiek nie byłoby przejścia. Jest tylko bramka broniąca wejścia do kuchni. I koniec końców, jestem zmuszona z nimi siedzieć, bawić się, pilnować, sto razy mówić "nie wolno". Ostatnio do śniadania podchodziłam cztery razy. Poddałam się i teraz jem jak maja czas drzemki. Jedzenie w stresie szkodzi zdrowiu. Kawa stygnie po wypiciu 1/3 zawartości. Mikrofalówka ratuje moja poranna kawę :) Kochana niezastąpiona w kuchni! Dodatkowo, ja głupia myślałam ze zajmą się sobą, to będzie lepiej. I owszem się zajmują sobą! Nie wyobrażacie sobie jak bardzo... Jedna chodzi za druga czyt. jedna włazi na narożnik, a druga w ślad za nią. Twixy coraz mniej lubią siedzieć w krzesełkach, wiec i to odpada bym mogła odsapnąć lub cokolwiek zrobić. Gdy przychodzi ich drzemka... Mam dość a to nie polowa dnia! Max godzina. Ech! Gdyby nie ich starszy brat, który czasem się z nimi pobawi. Gdyby nie Tata wracający z pracy i je pilnujący to wywieźliby mnie w końcu w kaftanie :) Kto ma male, nieruchliwe dzieci ten się jeszcze nudzi ;) Drogie Matki, cieszcie się tym, bo szybko to minie! 
Ninka w misce :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz