22 października 2014

Kąpielowe love

Kąpiel wydaje się być czymś naturalnym dla nas. Normalna, powtarzająca się czynność dnia codziennego. Kojarzy się z ukojeniem na koniec dnia. Dla dzieci jest bardzo ważna, zwłaszcza tych maleńkich o czym nie jeden rodzic się przekonał. Ważna ze względu na to, że poczucie bezpieczeństwa w nowym świecie poza łonem matki budują powtarzalne rytuały.
W naszym domu rolę głównego kąpielowego od samego początku, już przy pierwszym dziecku, przejął Tata. Ja napatrzyłam się w szpitalu na kąpiące noworodki położne na neonatologii. Wiem, że nikt nigdy nie doszedłby do takiej sprawności i pewności przy myciu takiego dzieciątka jak położne w szpitalach. Tata zaczynał nieporadnie, ze strachem w oczach, ale miał bardzo pewny i opanowany chwyt. Przy każdym z trójki maluszków :) Tata - siła. Mama - delikatność. Mama za oliwkę chwytała i masowała małe ciałka. Część rytuału, który będzie już tylko moim wspomnieniem. Kąpiel dla naszych dzieci była sygnałem do snu. Poza tym muszę przyznać, że tak doskonale radził sobie mój mąż, że bliźniaczki kąpałam chyba tylko raz gdy były maleńkie! Zwyczajnie się bałam!
Dziś Ninka i Blanka mają 13 miesięcy. Kąpiel jest zabawą! I nadal z Tatą. Kochają to, a ja uwielbiam tą ich chwilę we trójkę, bo od niedawna małe razem siedzą w wanience. Chlapanie podwójne - to i radość podwójna. Rytuał kąpielowy zubożał o moje masaże a wzbogacił o mycie ząbków... Cóż dzieci rosną, niedługo wyrosną z kąpieli z Tatą. Staram się nacieszyć tymi chwilami.

A kuku!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz