Z wielkim opóźnieniem, ale jest! Post o naszym wyjeździe do muzeum :)
W ostatnią niedzielę wakacji postanowiłam, że wywlokę wszystkich, choćby za uszy z domu, trochę dalej niż przed niego lub budowę nowego domku. W internecie wpadła mi w oko informacja o niedzielnym wydarzeniu, którego tematem były żniwa w Muzeum Rolnictwa w Szreniawie. Mieliśmy do przemierzenia ok 40 km, w tym przejazd przez Poznań, ale warto było.
Zaskoczyło mnie na wejściu to, że dzieci aż do siódmego roku życia zwiedzają muzeum gratis. Nie zdarza się to zbyt często w Polsce. Miejsce to oferuje całkiem pokaźną ilość eksponatów. Kilkanaście tematycznych, wielkich sal oraz zagród dla zwierząt hodowlanych pozwalają dzieciom jak i dorosłym poznać historię i rozwój wsi, rzemiosła i pracy na roli jak i pierwszych maszyn rolniczych. Te ostatnie są niemałą atrakcją, a z pewnością wbudzą zachwyt i ciekawość chłopców. Wiele pojazdów, od zwykłego wozu po karoce, a sprzętów od kosy po kombajny. Dziewczynom najbardziej podobały się zwierzęta. Piszczały na widok wszelkich ptactw domowych, zwłaszcza kaczek i gęsi. Jednak pan indyk dla Blanki okazał się być przerażający! Nie brakowało też zagród pełnych większych zwierząt, jak krowy, konie czy kozy. Wszystkie dziedziny rolnictwa i przetwórstwa z nim związanego przedstawione bardzo ciekawie, nawet ja, stara już dupa, czegoś się nauczyłam.
Muzeum zajmuje dość rozległy teren, gwarantuję Wam, że w dwie godziny go nie obejdziecie! Można wypożyczyć tam wózek dla dzieci, ale nawet dwuletnie Blanka i Nina to twarde sztuki i lubią chodzić, więc daliśmy radę i bez niego. Po wycieczce można jeszcze się pobawić na placu zabaw, o ile będzie na to siła, akurat moje dzieci na to siłę mają zawsze :) Polecam Wam serdecznie to miejsce, sądzę, że się nie zawiedziecie, a Wasze dzieci wyjdą bogatsze o nową wiedzę.
Ptactwo przydomowe rządziło :D
Tato, jeszcze tutaj!
A kuku!

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz